pokrycie

Stawka w ustawie jest inna, dla uproszczenia należy zakładać 1 kW = 1 MWh rocznie, nie wiadomo co z podatkiem. Ja bym zakładał dychę i dał się mile zaskoczyć. Co wiedziałem to powiedziałem, także powodzenia.

Panele fotowoltaicznie nie opłacają się. Zwrot z inwestycji bedziesz miał jak dobrze pójdzie po 7 latach, a ogniwa też tracą sprawność.

gdzie energetyka musi mi zapłacić za 1kWh 2x tyle co ja energetyce, a po drugie nie stosuję baterii.

Wracając do wątku pokrycia jednego spadu dachu panelami FV, to okazuje się, że te 12- 13kW mocy jest nieekonomiczne, ponieważ zgodnie z projektem ustawy OZE przy mocy powyżej 10kW płacą 1,15zł za 1 kWh, a za moc do 10kW – 1,30zł . Warto więc, abym zniwelował ilość paneli do ok. 40 sztuk.
Pytanie tylko takie, czy energetyka będzie brała pod uwagę moc paneli FV zainstalowanych na dachu, czy moc inwertera. Jeśli to drugie, to mogę dorzucić te 15 paneli i nadwyżkę przeznaczyć na własne potrzeby.

Zrobiłem jedną małą instalację z panelem 40W i akumulatorem 12V 150Ah. Służy do podświetlania domu lampą xenonową. Pobór mocy około 45-50W. Lampa świeci 3h/ dobę. Zaczynałem na naładowanych akumulatorach. Od czerwca do listopada system był samowystarczalny tzn nie doładowywałem akumulatorów, ale listopad i grudzień muszę doładowywać.

dachówka

1. Jak ktoś sobie wymyślił 200 m2 dachu za 35 KPLN, czyli 175 za metr, to rzeczywiście, nawet panele PV są niewiele droższe.
2. Sam panel nigdy nie będzie nośny, zawsze będzie potrzebował podłoża. Czy to będzie deskowanie z papą, czy blachodachówka to jeden pies.
3. Ustawa jest prawie złożona, moim zdaniem wejdzie, bo jakby nie weszła, to będzie źle,
4. Samo ROI względem stawek ustawowych jest bezdyskusyjnie rewelacyjne i warte zachodu; jeśli podchodzisz do sprawy w stylu: zamiast kupić Mesia klasy S (vide pkt. 1) kupię sobie obligacje i nie będę odczuwał braku tego Mesia, no to już w ogóle nie ma się nad czym zastanawiać.
5. O inwerterze wspomniałem, żeby ktoś nie pomyślał, że wystarczy sobie panele położyć i zaczną produkować gotówkę; takie proste to nie jest, ale i tak bezdyskusyjnie warto.
6. Sam panel można przymocować do dachu na tysiąc sposobów – o tym zdecyduje ktoś, kto weźmie za to odpowiedzialność.

Tego Mesia klasy S zamieniłbym raczej na VW Passata. Dachówka betonowa Brass tegalit, aż takiej klasy dachówką nie jest. Co do cen sugerowałem się wyceną przykładowego domu:

Wracając do meritum. W Polsce – dla przykładu biorę Wrocław – mamy 1800 godzin słonecznych w ciągu roku. 1800h x załóżmy średnią moc rzędu połowy maksymalnej 6,5kWh = 11,7 MWh. Przy stawkach jakie są w ustawie OZE 1,3zł za 1kWh wychodzi, że w ciągu roku można zarobić 15 tys. Zatem w pierwszym roku zwraca mi się z nawiązką różnica w dachu, w drugim roku reszta instalacji – inwertery itp.

Przede wszystkim założeniem jest zamienić dachówkę od razu na panele. Jeśli teraz zrobię dach pokryty dachówką lub blachodachówką, to po pierwsze nie będzie mi się chciało instalować paneli FV oraz ROI wyjdzie już nie tak ciekawie – podwójna robota.

wyliczenie

Dach ma kąt 40 stopni. Jest możliwość delikatnego jego regulowania, np. na 38 (mowa tutaj o regulacji na etapie budowy), ale raczej pozostawiłbym kąt 40 stopni, aby śnieg nie zalegał na panelach.

w wątku o energooszczędności przede wszystkim dlatego, że pomysł ten wydaje się być jedną z lepszych inwestycji jakie można poczynić przy budowie nowego domu. Do tej pory taka inwestycja mogła być mało rentowna (nie możność odprzedawania energii do dostawcy a kumulowanie jej w takich ilościach byłoby baaaardzo kosztowne). Sądzę, że stopa zwrotu jest nawet większa niż dla różnic w budowie domu energooszczędnego w porównaniu do standardowego. Od razu powiem, że panele w takiej ilości nie były wogóle moim zamiarem, ale poprostu poskładałem kilka faktów do kupy i to się nieźle kalkuluje.

Pytałem google o tego typu realizacje w Polsce i niestety, nic nie znalazłem stąd moje pytanie. Może ktoś miał do czynienia z takimi realizacjami i pochwali się spostrzeżeniami, wnioskami lub uwagami do moich wstępnych wyliczeń.

Kilka dni produkcji energii odpadnie. Ale 40 to dość duży kąt. Liczę, że dużo tego śniegu nie będzie zalegać.Nie wiem ile to kosztuje, ale co do zasady masz na tych na panelach zarabiać tak z dychę rocznie, więc szczypanie się na dodatkowy tysiąc czy dwa może się nie opłacić. Ale jak chcesz po swojemu, to też jak najbardziej możesz, ale to chyba dekarza się pytaj

nie wymyślono jeszcze, żeby jakikolwiek panel był jednocześnie pokryciem dachu zamiast dachówki, blachodachówki itd..
Szybą, wypełnieniem balustrady TAK ale nie dachem.

Musi być jakiekolwiek podłoże na tyle nośne aby panel mógł byc do niej zamontowany.

Pomysł z przeznaczeniem połowy połaci dachu na panele SUPER ale nie w Polskich realiach prawnych – nie sądzę, żeby zaserwowano obywatelom na tyle sprzyjającą inwestycjom ustawę jaką mają/mieli Niemcy czy nawet Słowacy, Czesi.
Uważam, że spokojnie buduj udrażnianie rur Warszawa miarę rozsądny cenowo dach a dopiero jak odpowiednia Ustawa wejdzie w życie inwestuj. Urzędnicy i politycy w tym kraju nie sprzyjają obywatelskim inicjatywo

Co do wykorzystania ścian, to nie wchodzą w grę, bo cała południowa ściana będzie przeszklona, a w domu pasywnym ciężko zamontować panele – styro 30cm no i zachowanie szczelności izloacji.

Automatyka regulacji kąta nie wchodzi w grę. Za duża inwestycja dla kilku procent , kilkunastu procent większego zysku. Poza tym na tym dachu nie możliwe do realizacji, no chyba, że zastosowałbym dodatkowo blachodachówkę. Ale to znów dodatkowe koszty …
Co do realizacji szczelności to kwestia zastanowienia się, ale jest kilka prostych rozwiązań dekarskich. W projekcie dachu domu pasywnego Lipinskich podłożem pod dachówkę są kształtki styropianowe thermodomu – TH7 a pod nimi folia lub papa i pełne deskowanie w postaci płyt OSB.
W tym przypadku nie liczę kosztu inwertera, bo chodzi mi o wymianę dachówki na panele.

twardy

Z twardszym się lepiej pracuje, mniej się kruszy i powinien też być mniej “bananowaty”. Ale ja bym brał tańszy, a najlepiej to znajdz najbliższą fabrykę styropianu i pojedz tam osobiście.

BK H+H kl500 TLMB – 5 750,- (ściany zewnętrzne)
Silka E12 Xella – 2 360,- (ściany działowe)
Zbrojenie wieńca i słupów – 1 500,-
Beton B30 – 1 500,-
Pianka do BK Tytan – 700,- (Ps jak by ktoś chciał kupić to mam 24 puszki do odsprzedania w dobrej cenie)
Płyty OSB 18mm – 1700,-
Zaprawa murarska – 150,-
Pistolet do pianki – 50,- (kolejny pamiętajcie aby zostawiać zawsze nakręconą puszkę i będzie oki a czyściki wyrzućcie do koszt)
Zestaw murarski – 50,-
Szpilki nakrętki rurki itp do szalowania wieńca – 200,-
Drut wiązałkowy – 50,-
Izolacja pozioma – 150,-

Na pewno mi coś uciekło więc kwota 15k jest bardziej wiarygodna.
Dodatkowo muszę jeszcze skończyć ściany działowe czyli jeszcze 1k i będzie na pewno koniec.

Styropian w tej zimy podrożał już kilka razy. Prawie wszyscy producenci mieli kolejne podwyżki w tym tygodniu. Ja niedoczekałem się na ceny od Fightera i kupiłem o dziwo lokalnie i niestety nie polski, bo te były sporo droższe. Najdroższy był ten produkowany 30km ode mnie – cena z przyzakładowego punktu sprzedaży Nie liczę tu narzędzi bez których bym nic nie porobił ale przydadzą się na innych etapach budowy np. piła szablasta, poziomnica itp.

interes

Macron stosuje doktrynę IV RP czyli też domaga się stosowania prawa miejscowego zamiast unijnego.Co podkreśla Waszczykowski sugerując suwerenność prawną.  Przypuszczam, że wynika to z kompleksów wyborców, którzy potrzebują potrząsania szabelką i stania na wyprostowanych kolanach. Styl uprawiany w UE, gdzie rozmawia się i uzgadnia stanowiska nie jest ceniony w Polsce. Tu cenimy styl: „kto kogo do ziemi” czyli mafijny. Popieramy tego silniejszego (w gębie) i takiego co nikogo się nie boi. Potrzebujemy polską wersje Putina lub Trumpa. Niestety nasz Trump boi się prezesa i to go dyskwalifikuje. ( jako bożyszcze większości)  Prawo polskie w Polsce a francuskie we Francji bo prawo unijne nie może ograniczać krajowego stanowienia prawa.Tak sobie myślę,że Macron mówi językiem Kaczyńskiego. Jestem za zamianą polskiego hydraulika na pracownika delegowanego za płace kraju świadczenia pracy. Warto zapytać żony delegowanych czy chcą dalej aby mąż pracował za miskę ryżu.

W naszej (dzisiejszej) mowie obecny jest zwrot, przyznal sie, ze jest Zydem, homoseksualista etc.. O broszurach i zeszycikach z kioskow Ruch-u nie wspominam. Ks. Prof Chrostowski uwaza pomysl przeproszenia Zydow za Jedwabne za conajmniej chorobliwy. Chorobliwym obrazem byla dla niego rowniez ksiazka Kosinskiego. Sam Kosinski w przypomnianym niedawno wywiadzie (Odra, listopad 2009) odwoluje sie do wolnosci pisarza i narratora, ktorych nie nalezaloby utozsamiac.
Wierzymy slepo w slowo pisane o autorze, nie wierzymy natomiast w slowo pisane przez autora.
Czesto w blogosferze cytowany jest Finkelstein, dyzurny zydowski politolog z USA. Celowo napisalem, zydowski, bo dla niektorych jest to znaczace i wazne; Zyd krytykuje Zydow. Jest to typowy przyklad kola ratunkowego antysemitow. Ciekawie wypowiedzial sie R. Bugaj twierdzac, ze podtrzymywanie tezy o antysemickiej Polsce sluzy uzasadnieniu roszczen majatkowych wobec Polski.
Tenor wypowiedzi Krasnodebskiego zbliza sie do teorii antypolonistycznych. Podobny jest problemem percepcji Grossa. Przed Grossem nikt tak nie pisal o stosunku Polakow wobec Zydow. Dyskusja o polskich lekach nie dotyczy faktow, lecz jezyka (fakty sa powszechnie znane).
Dziwne jest, ze zdanie oznajmiajace, …Polacy ratowali Zydow w czasie wojny jest zdaniem przyjmowanym przez kazdego czytajacego, a zdanie ; Polacy mordowali Zydow wymaga dodatkowych wyjasnien.
Wszystko zmienilo sie w powojennej Polsce po roku 1989. Jedno co pozostalo, to tenor wypowiedzi pelnych resentymentow, jezyk dyskryminacji i pogardy. Mowa ta jest czesto proba pokazania swoistego humoru. Piszacy nie zdaja sobie jednak sprawy, ze ich osobiste tyrady typu ) niesmacznie sie asocjuja z nadludzmi z czasow zaprzeszlych.

Proletariusze w Unii łączcie się ! Na Piotra Dudę nie można liczyć bo reaktywuje CRZZ czyli zbrojne ramię rządzących,którym pasuje miska ryżu.

Polityka to jest zajęcie dla elit organizujących przyszłość , a nie babrających się w mitologii i przekłamywaniu przeszłości. Historia Europy jest tak krwawa i bezsensowna , że na użytek politycznej propagandy można tworzyć dowolne obrazy. Taki landszaft historyczny jest tworzony przez obecną ekipę polityków, którzy widocznie nie mają żadnej wizji przyszłości Polski, i zapomnieli o podstawowej zasadzie „nie szukaj przyjaciół daleko, a wrogów blisko”.
Polityka historyczna oparta o mitologię i komiksową „bohaterską ” przeszłość narodu, nie może zastępować wiedzy o rzeczywistym stanie państwa , jego ekonomii i rzeczywistej pozycji w gospodarce globalnej. Polityka prowadzona przez kombatantów zmitologizowanej rewolucji Solidarnościowej popełnia te same błędy jakie popełniali kombatanci wszystkich rewolucji, którzy przypisywali sobie nadzwyczajne zasługi.

deklaracja

Niemcy w roku 2017 mają niewiele wspólnego z tymi Niemcami z roku 1939, ale dopóki żyją ludzie urodzeni w tamtych czasach, to trzeba być powściągliwym w deklarowaniu przeprosin.
Niech pan spojrzy na mapę Litzmannstadt z roku 1943 , a zobaczy pan ulicę imienia Adolfa Hitlera , tak nazwali ci cywilizowani Europejczycy ulicę Piotrkowską w Łodzi .
Miasto zostało wcielone do Rzeszy i nikt się nie pytał o zdanie opinii światowej czy to jest zgodne z prawem międzynarodowym. Trzeba czasu, żeby to zostało zapomniane.Głupotą i naiwnością było przecież oczekiwanie, ze Stalin pomoże tzw. rządowi londyńskiemu RP, skoro ten rząd de facto stanął wtedy po stronie III Rzeszy np. w sprawie Katynia. Niezależnie kto zawinił wówczas w Katyniu, zbrodnią była wówczas jakakolwiek współpraca AK i tzw. rządu londyńskiego RP z III Rzeszą w sprawie Katynia. Poza tym, to po zerwaniu przez ZSRR stosunków dyplomatycznych z owym „rządem” londyńskim RP, nikt tego rządu nie brał na serio – ani Zachodzie ani też tym bardziej na Wschodzie. Liczenie na zachodnich aliantów po raz kolejny zawiodło w tej wojnie i pokazuje mam dokładnie, co warte są dziś gwarancje NATO – nie są one warte nawet papieru, na którym je spisano. Z kolei jeśli do Warszawy wkroczyłaby w sierpniu roku 1944 Armia Czerwona, to na 100% nie pozwoliłaby ona na utworzenie w Warszawie jakiegokolwiek rządu nie zostającego pod kontrolą Moskwy. To też było wówczas oczywiste, choćby po aneksji republik bałtyckich przez ZSRR. Każde z państw uwikłanych w to Powstanie miało wtedy na uwadze przede wszystkim własny interes, a interes ZSRR był wtedy diametralnie różny od interesu AK i tzw. rządu londyńskiego, a że to ZSRR dyktował wówczas warunki wśród Aliantów, to wiadomo było, że musi zwyciężyć interes ZSRR a nie AK czy też tzw. rządu londyńskiego RP. Na koniec – na naszych ówczesnych, a więc też i dzisiejszych sojusznikach zachodnich nie spoczywa żadna odpowiedzialność, gdyż to obowiązkiem polskich polityków z tzw. rządu londyńskiego i polskich wysokich oficerów z KG AK było zorientować się, że nie ma w Polsce nawet najmniejszej szansy jakikolwiek powstanie zwrócone politycznie przeciwko ZSRR, a takim było przecież Powstanie Warszawskie. Do ZSRR też nie możemy mieć pretensji, jako że ZSRR nie był wówczas sojusznikiem ani AK, ani też tzw. rządu londyńskiego RP i to na 100% z winy polityków z owego „rządu”, prowadzących od początku jego utworzenia chorobliwie wręcz antyradziecką politykę i opanowanym przez chorobliwy wręcz antysowietyzm i irracjonalną, niemalże religijną, antyrosyjskość.
Obecnie panujący nam rząd jednopartyjny przekracza jednak granice zdrowego rozsądku uprawiając propagandę antysąsiedzką. Opinia publiczna w Polsce powinna ostrzec ten rząd żółtą kartką . Polityka polska powinna się kierować zdrową zasadą byłego prezydenta Finlandii Kekkonena : Nie szukaj przyjaciół daleko, a wrogów blisko.
Tę zasadę trzeba na nich wymusić , albo sie ich pozbyć, jako nieodpowiedzialnych oszołomów.

świadek

Takich, co byli pewni tego, że ich rządy potrwają co najmniej sto lat mamy w książkach historycznych a też we własnej, świeżej pamięci nie mało. Ci też się w rachunkach przeliczą, tylko jeszcze trudno wyczuć kiedy. Oby niezbyt długo, bo bardzo chcę dożyć tej pięknej chwili, kiedy spadną ze swoich synekur. Nie do wiary, ilu zdumiewających karier jesteśmy świadkami. Pycha ich już rozdyma do granic możliwości a bezczelność przeraża. Oby we właściwym czasie znaleźli się tacy, co mają spisane czyny i rozmowy. I nie będą się ociągać z wystawieniem rachunków i ich wyegzekwowaniem.  Trybunał po porostu nakazał czasowe wstrzymanie wycinki i od tego nakazu nie przysługują prawne środki odwołania … co w tym zdaniu jest dla Ciebie niejasne? Decyzja Trybunalu jest ostateczna, niepodważalna i do natychmiastowego wykonania. Jeśli nie jest sluszna, to Polska more dochodzić swoich racji na drodze prawnej ale dopiero po zaprzestanu wycinki.Trzeba było wydawać publiczne pieniądze na nauczanie przyrody i fizyki, a nie na religię od żłobka do matury, to społeczeństwo byłoby mniej ciemne i mniej wierzyłoby temu oszustowi Szyszce i jego bredniom o kornikach.

CO2

Ustawę o podatku od emisji CO2 do atmosfery wprowadził w Australii w 2012 roku lewicowy rząd Julii Gillard. Założenia tej ustawy przewidywały, że 350 firm i zakładów przemysłowych będących największymi emitentami CO2, będzie płacić po 24 dolary australijskie (równowartość ówczesnych 22,6 USD) za każdą tonę wyemitowanego CO2. Aby pokazać skalę trzeba sobie uświadomić, że duża elektrownia węglowa potrafi w ciągu roku wyemitować do atmosfery 30 mln ton CO2. Przymusowa danina w takim przypadku wyniosłaby aż 678 mln USD.

Ale czy po ujawnieniu afery z fałszowaniem przez naukowców z Nowej Anglii i USA danych o rzekomym wpływie emitowanego przez człowieka CO2 na klimat, domaganie się dalszych redukcji emisji nie jest niedorzecznością i podtrzymywaniem utopii?
– Mam nadzieję, że nagłośnienie tych informacji zmieni nastawienie polityków biorących udział w konferencji. Takie właśnie wnioski wyciągnęły władze Australii, które we wtorek, w dniu, kiedy szef CRU Phil Jones został zawieszony w pełnieniu funkcji dyrektora, ogłosiły, że wycofują się z mechanizmu handlu emisjami CO2. Sprowadza się to bowiem do transferu ogromnych sum pieniędzy, na czym skorzystają finansiści i rządy niektórych państw.
Dlatego też zapewne niektóre z nich odnoszą się entuzjastycznie do redukcji emisji CO2. Najbardziej jednak skorzystałyby na tym firmy tzw. czystych technologii energetycznych wykorzystujących np. wiatraki do produkcji energii elektrycznej. Tymczasem korzystają one z ulg podatkowych, a więc dopłacają do nich podatnicy nawet wówczas, gdy wiatraki te nie wyprodukują zakładanej ilości energii. Co prawda ich budowa jest tańsza niż np. elektrowni jądrowej czy węglowej, ale wytworzony w ten sposób prąd jest kilkakrotnie droższy. Otóż według różnych ocen, wiatraki produkują klimatyzacja prąd jedynie przez jedną piątą okresu eksploatacji, a firmy energetyczne nie mogą sobie pozwolić na takie przestoje i muszą uzupełniać niedobory energii z innych źródeł.
– Napisaliśmy dwa raporty i kilka artykułów na ten temat. Teraz widzę analogię z ujawnieniem przez uczciwych naukowców z Uniwersytetu Wschodniej Anglii wyników badań nad ocieplaniem klimatu. Po opublikowaniu wyników naszych badań dyrektor naukowy norweskiego instytutu polarnego wezwał mnie na rozmowę i powiedział, że nasze publikacje to nie jest sposób na zdobywanie kontraktów naukowych w Norwegii. W efekcie nie przedłużono także i mojego kontraktu… Byłem po prostu dyskryminowany. Przez pewien czas pozostawałem na utrzymaniu żony. Zrozumiałem wtedy, jak ważnym celem funkcjonowania instytutu polarnego było zdobywanie zleceń z ministerstwa środowiska, które z kolei swoją rację bytu opierało na straszeniu ludzi zanieczyszczeniem środowiska.
Każdy naukowiec, który nie podporządkuje się narzuconej uniwersytetom ideologii, padnie więc jej ofiarą?
– Oczywiście. Jeśli cała nauka jest finansowana przez polityków z pieniędzy budżetowych, to z jednej strony naukowcy cieszą się, bo nauka wymaga dużych pieniędzy, a z drugiej strony nie można uprawiać jej wyłącznie na polityczne zamówienia

cel

Prawda, ale to dopiero początek. Obstawiam afery korupcyjne, bo przecież nowo mianowani nie są aż tak głupi, żeby wierzyć w swoje zdolności i utrzymanie się na stanowiskach przez długie lata. Koniunktura jest dobra tak jak wszędzie w Europie, a Polska dodatkowo podczepiona jest pod gospodarkę Niemiec i już niewiele brakowało, a świat kojarzyłby te kraje jak 2 w jednym. Komuś to jednak przeszkadzało.

„Celem oskarżonych nie była walka z korupcją” – ocenił sąd w pisemnym uzasadnieniu wyroku na b. szefa CBA Mariusza Kamińskiego, które opisała we wtorek „Gazeta Wyborcza”. Rzeczniczka PiS Elżbieta Witek uznała za „skandaliczne”, że uzasadnienie trafiło najpierw do mediów, a nie do osoby zainteresowanej. – Takie praktyki nie powinny mieć miejsca – powiedziała. Sędzia Wojciech Łączewski przygotował pisemne uzasadnienie wyroku sądu, który w marcu skazał na kary więzienia b. szefów CBA, w tym Mariusza Kamińskiego, m.in. za przekroczenie uprawnień i nielegalne działania operacyjne CBA przy „aferze gruntowej” w 2007 r. Napisał m.in., że były szef CBA stawiał się ponad prawem i nie tropił korupcji. „Gazeta Wyborcza” we wtorek opisała jawną część uzasadnienia wyroku.
„Takie praktyki nie powinny mieć miejsca”
Do publikacji odniosła się rzeczniczka PiS Elżbieta Witek. Jak zaznaczyła, „źle się dzieje, jeśli sąd daje takie uzasadnienie mediom, nie wysyłając go najpierw do osoby zainteresowanej”. – To źle świadczy o administracji polskiego sądownictwa i o tym, w jaki sposób postępuje się w takich przypadkach – powiedziała rzeczniczka PiS. – Nie wiem, z czego to wynika, ale stwierdzam zdecydowanie, że to są praktyki, które nie powinny mieć miejsca w żadnym przypadku – podkreśliła. Dodała, że „postępowanie sądowe ma zawsze za cel dojście do prawdy, a ten, kto jest obwiniony, dopóty dopóki nie udowodni mu się winy, jest niewinny”. – Od każdego wyroku można się odwołać, ale żeby to zrobić, trzeba znać uzasadnienie. Pan Mariusz Kamiński takiego uzasadnienia nie otrzymał, a został już poddany pod osąd publiczny tym dzisiejszym artykułem na pierwszej stronie „Gazety Wyborczej” – Stwierdziła Witek. – To skandaliczne – dodała.
Karczewski: najnowsze doniesienia nic nie zmienią

Bądź uprzejmy zamiast serwowania ideologii, posługiwać się bilansem handlowym, kierunkami przepływu strumieni finansowych, rachunkiem ekonomicznym.
Rynek zezwoleń na CO2 jest wart biliony.
Więc marketing, miliardy.
Bez marketingu nie ma interesu.
Maszynka propagandowa generowania strachu działa bezbłędnie.
Generalnie, czym nas już nie straszono….
Cukier, cholesterol, terroryzm, wojna atomowa, ocieplenie, sól, GMO.
Życie szkodzi, od urodzenia……
Każdy z tych czynników powoduje zwiększone obroty konkretnych branż i zyski konkretnych firm.
I tylko takie cyfry do mnie przemawiają.
Czego będziemy bać się jutro?
Nad tym łebskie, wysoko opłacane głowy już myślą. Trochę odczekałem, bo pewne polityczne propozycje komentatorzy podejmują z opóźnieniem, ale już starczy czekania. Na początku tygodnia w TOK FM można było posłuchać posła Grupińskiego, który jako jedyny do tej pory uchylił rąbka tajemnicy na temat programu PO. Według mnie powiedział niesłychanie ważną rzecz, a mianowicie że po wygranych wyborach PO dokończy reformę samorządową: likwidacji UW, podatek dochodowych od osób fizycznych zostaje w kasie samorządów !!!! I co się dzieje? Nic. Rurytanianie zawzięcie dyskutują, aż im kurz z łubów lecie na temat niekompletnych czy ten nadkompletu z trumnach ze zwłokami zmarłych w katastrofie lotniczej w Smoleńsku. Jak nie trotyl, to brak palca, albo palców jedenaści.

etap

Węgiel wydobywany za złotówki możemy zastąpić jakimkolwiek PALIWEM sprowadzanym za $.
Po zbudowaniu oczywiście odpowiedniej infrastruktury w ciągu kilkunastu lat- na kredyt, oczywiście.
Dokąd taka droga prowadzi?
Nie przeskoczysz kolejnych etapów rozwoju gospodarczego, od razu równając do najbogatszych państw świata.
Tym bardziej, że ich rozwój od kilkudziesięciu lat jest na kredyt, zaciągany dzięki różnym mechanizmom w krajach biednych, bądź pochodzi wprost z rabunku i nierównoprawnych porozumień handlowych.
Energia odnawialna póki co, jest droższa niż konwencjonalna- co zdaje się ci ostatnio udowodniłem.
Przekręt zwany globalnym ociepBruksela chce m.in., by kierowcy wykonujący przewozy międzynarodowe po trzech dniach pobytu w kraju docelowym w skali miesiąca byli obejmowani jego przepisami o płacy minimalnej. W Niemczech to 8,5 euro za godzinę, a we Francji blisko 10 euro.

Na twoje narodowe kompleksy i związany z nimi narodowy egoizm jest tylko jedna rada , całkowita autarkia, inaczej zawsze ktoś zarobi na geszeftach z Polską , a jak ktoś zarabia, to Polska traci .
Jeśli chodzi efekt cieplarniany , to jak Trump i ty już mówicie , że wszystko to tylko oszustwo ( w interesie kogo , przecież nie nieśmiertelnych wielkich koncernów energetycznych , rządzących światem ?), to napewno macie rację .

 

Na twoje narodowe kompleksy i związany z nimi narodowy egoizm jest tylko jedna rada , całkowita autarkia, inaczej zawsze ktoś zarobi na geszeftach z Polską , a jak ktoś zarabia, to Polska traci .
Jeśli chodzi efekt cieplarniany , to jak Trump i ty już mówicie , że wszystko to tylko oszustwo ( w interesie kogo , przecież nie nieśmiertelnych wielkich koncernów energetycznych , rządzących światem ?), to napewno macie rację .

– 29 proc. prognozowanego wzrostu kosztów opiera się na przesłance, że firmy będą chciały utrzymać swoje przychody. Jeśli przyjmiemy unijne liczby dotyczące udziału kosztów płac i kosztów paliwa w ogólnych wydatkach naszych firm transportowych, to należy oczekiwać wzrostu kosztów o 29 proc. dla polskich przedsiębiorstw – powiedział prof. Przemysław Borkowski z Uniwersytetu Gdańskiego.

leniem ma przynieść biliony.
Najbogatszym- po raz kolejny.
To odmiana opium wciskanego Chińczykom w zamian za złoto, jedwab i porcelanę.